Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
378 postów 701 komentarzy

Świat za pięć lat

Marcin B. Brixen - Poznaniak. Inżynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić!

Wiekowym Obywatelom Śmierć Proponujemy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak wszyscy doskonale wiedzą, nie zawsze zimą jest zima. Tej styczniowej niedzieli padał nieprzyjemny, zimny, marznący deszcz.

I to podobno z powodu tego deszczu Łukaszek wraz z dziadkiem przyprowadzili ze sobą pewnego chłopca.
- Stał tak i mókł pod kościołem... - tłumaczył się dziadek Łukaszka.
- Wyście chyba zwariowali - oznajmiła zimno w drzwiach babcia Łukaszka. - Przecież mogą go szukać rodzice!
- Nie, nie! - zaprotestował chłopiec kiedy prowadzili go do kuchni . - Rodzice wiedzą, gdzie jestem. Ja zbieram dziś pieniążki! Kościół robi zbiórkę dla seniorów!
Do kuchni weszła mama Łukaszka, zdziwiła się widokiem chłopca i spytała kto to.
- Serca ludzie nie mają! - zagrzmiała babcia Łukaszka. -  W taki deszcz dzieciaka z puszką wypchną! Niech się biedactwo ciepłej herbaty napije...
Mama Łukaszka zamarła wpół kroku, spojrzała na kalendarz i gniew ją ogarnął.
- A może to dziecko chce moknąć? - spytała zaczepnie. - Może jest na tyle uświadomione, że wie, że robi to w szczytnym celu?
- Jaki szczytny cel?! - spytała z nieopisaną ironią babcia Łukaszka. - Żeby napchać kabzę zbrodniczej organizacji!?
Łukaszek powoli zaczął wycofywać się z kuchni.
- Wszystko jest jak najbardziej legalne - mówiła niskim głosem ledwo przytomna z gniewu mama Łukaszka. - Oświadczenia, rozliczenia, wszystko jest w sieci! Wszystko!!
- Phi! Wpiszą milion czy pięć milionów, a kto to sprawdzi!? - machnęła z lekceważeniem babcia Łukaszka. - Zresztą zawsze mają jakąś tam szufladkę, koszta własne, czy jak tam to zwą...
- Przecież wszyscy dający wiedzą, że i tak nigdy sto procent datku nie idzie na cel! - broniła się mama Łukaszka. - I co z tego, że z tego zapłacą część za paliwo, część za prąd, a trochę pieniędzy przeznaczą swojej młodzieży, żeby poszaleli sobie trochę?! Zresztą i tak główne pieniądze idą na cel!
Teraz dziadek zaczął się powoli wycofywać.
- Główne pieniądze - powtórzyła z przekąsem babcia Łukaszka. - Sama struktura więcej przeżera...
- To jest potwarz! To oszczerstwo! - zapalała się mama Łukaszka. - A jakaś struktura być musi! Przecież pomoc musi by jakoś zorganizowana!
- Ale czy to musi być takie bizancjum? - nie ustępowała babcia.
- Jakie bizancjum?? Bo bierze w tym udział wiele osób? Ależ ludzie chcę się włączać spontanicznie!
- Dobra, dobra, a instytucje? Nie ma roku, żeby na tych ich durnym przemarszu nie była obecna policja! Państwowa policja! Za czyje pieniądze? Za moje! Żądam rozdziału od państwa! - piała purpurowa ze złości babcia.
- Jaki rozdział...! - warczała wściekle mama.
Teraz nawet chłopiec zaczął się wycofywać.
- To... Ja już pójdę - bąknął.
- Stój! - zatrzymała go mama. - Dam ci coś.
Sięgnęła po portfel, a chłopiec sięgnął na szafkę i zdjął z niej koszyczek.
- A gdzie masz puszkę??? - spytała osłupiała mama Łukaszka.
- Je chodzę z koszyczkiem - wyjaśnił chłopiec. - To kwesta kościelna.
Osłupiała mama spojrzała na słodko uśmiechniętą babcię.
- To... Jest... Niewiarygodne... Chamstwo... - cedziła mama Łukaszka z trudem nad sobą panując. - Żeby... Robić... Konkurencyjną... Kwestę... Tego... Samego... Dnia...
- Przecież nie mają monopolu na ten dzień - bąknął dziadek.
- My w każdą niedzielę kwestujemy - rzucił pogodnie chłopiec. - Dziękuję za herbatę. Mówiła pani, że coś da...?
Mama Łukaszka z dziwną miną obracała portfel w palcach.
- Nnno tak, a na co zbieracie?
- Na dom opieki dla seniora.
- No to nie dam - mama Łukaszka odetchnęła z ulgą. - Dzisiaj przecież jest Największa Kwesta...
- Nasza jest większa - przerwał jej chłopiec.
- ...Największa Kwesta - powtórzyła uparcie mama Łukaszka. - I oni zbierają na dzieci. Czy jest sens zbierać pieniądze na kogoś, kto niedługo odejdzie z tego świata? Lepiej inwestować w dzieci, w młodzież, w przyszłość! Kto im pomoże, jak nie my?
- Jeszcze powiedz, że jesteś za eutanazją - wtrąciła jadowicie babcia Łukaszka.
- A co, chcesz dać datek im? - mama Łukaszka wskazała chłopca, po czym pstryknęła placami i zawołała:
- Wracam za chwilę! Niech nikt nie waży się wyjść!
Wróciła po trzech minutach prowadząc jakąś zmokniętą, zmarzniętą dziewczynę z puszką Największej Kwesty.
- O, ciepła herbata - ucieszyła się dziewczyna.
- Cicho - przerwała jej mama Łukaszka. - Teraz mamy wybór na co dać, na którą kwestę, na który cel! Już wiemy na co ty zbierasz - zwróciła się do chłopca. - A ty w tym roku na kogo zbierasz? - zapytała dziewczynę.
- Na emerytów i rencistów - powiedziała dziewczynka wpatrując się pożądliwie w kubki z herbatą stojące na stole.
Zapadła niezręczna cisza.
- Przecież zazwyczaj zbieracie na dzieci - odezwała się mama Łukaszka z pretensją w głosie.
- Ale społeczeństwo się starzeje. Dzieci coraz mniej, a emerytów coraz więcej. Nikt już nie chce przychodzić na organizowane przez nas dla młodzieży apolityczne spotkania z politykami partii rządzącej - przyznała dziewczyna. - Więc zmieniamy target.
- I co organizujecie w tym roku? - spytała babcia Łukaszka sięgając po portfel.
- W tym roku ma być akcja "Zabierz babcię do wód" - zaszczebiotała dziewczyna. - Chodzi o to, żeby wnuczki nawiązały bliższe, serdeczniejsze kontakty ze swoimi dziadkami, babciami i zabrali ich nad morze...
- Bo się wzruszę - mruknęła babcia.
- ...przed śmiercią - dokończyła dziewczyna.
- Śmiercią??? - babcia zatrzymała dłoń nad otwartym portfelem.
- Eutanazja. To pewna forma pomocy starszym. Możemy o tym podyskutować - oznajmiła dziewczyna i korzystając z okazji sięgnął po najbliższy kubek z herbatą i upiła łyk.
- Ściągaj kurtkę! - rozkazała babcia.
Dziewczynka posłusznie zdjęła odzienie. Pod spodem miała bluzę z napisem "Hurra! Babcia nie żyje!!!". Babcia Łukaszka sięgnęła po puszkę dziewczyny. Pod logiem organizatora widniał drobniutki napis. Babcia założyła okulary i odczytała go na głos:
- Wiekowym Obywatelom Śmierć Proponujemy.
Powiało grozą i osmozą.
- To wy też za eutanazją... - powiedziała powoli babcia Łukaszka.
- Nie uciekniemy przed tym tematem! Porozmawiajmy!
- Ja wam porozmawiam...
- To jest tylko propozycja! - broniła się dziewczyna. - To... Taka forma pomocy!
- Ładna mi pomoc!
- To... Byłoby dobrowolne! Tylko, jeśliby ktoś chciał! Umierajta, jeśli chceta!
Babcia namyślała się jeszcze przez chwilę, po czym sięgnęła do portfela i wyjęła banknot sto euro, po czym wrzuciła go do koszyczka chłopca. Wszyscy byli w ciężkim szoku.
- Babcia dała na kościół!!! - dziadek Łukaszka nie mógł uwierzyć własnym oczom.
- I to więcej niż dziadek przez cały zeszły rok!! - rzucił Łukaszek mało taktownie.
- No tak, to typowo po polsku... - mama Łukaszka uśmiechała się gorzko. - Tym nie dam, to dam tamtym... Na przekór... Na złość... Na złość babci odmrożę sobie uszy...
- Zapominasz moja droga - odezwała się lodowato babcia Łukaszka. - Że to ja jestem babcią!

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930