Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
378 postów 701 komentarzy

Świat za pięć lat

Marcin B. Brixen - Poznaniak. Inżynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić!

Nauka rozpoznawania obiektów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kubiakowi, który było kolegą z pracy taty Łukaszka, przytrafiła się wyjątkowo niefortunna przygoda. Ktoś przejechał mu samochodem po stopie.

Stopę włożono mu w gips i w związku z tym poprosił tatę Łukaszka, aby ten podwiózł go na policję celem złożenia zeznań.
- Czy to coś da... - mruczał tata Łukaszka kiedy wiózł Kubiaka na policję.
- Myślę, że da - rzekł pogodnie Kubiak. - Rozpoznałem sprawcę!
- I kto to był?
- Sen senatora!
- Którego senatora? - spytał tata Łukaszka.
- A to robi różnicę? - zdumiał się Kubiak. - Samochód miał zawalony narkotykami, więc...
- Którego senatora? - powtórzył tata Łukaszka.
- Z partii rządzącej...
Tata Łukaszka chciał powiedzieć coś sceptycznego, ale akurat podjechali pod komendę. Pomógł Kubiakowi wysiąść. Kwadrans później siedzieli w pokoju oficera śledczego.
- No tak, no tak... - oficer spisywał zeznanie Kubiaka. - Cóż, proszę sobie nie robić zbyt dużych nadziei...
- Jak to?! - oburzył się Kubiak. - Przecież jeśli ktoś jedzie na narkotykach...
- Nie wiemy, czy są to narkotyki - poinformował go oficer.
- Ale ci policjanci na miejscu sprawdzili to testerem...
- Proszę pana, nasze najnowsze i najlepsze na świecie testery identyfikują każdy biały proszek... ale jako biały proszek. To może być narkotyk, ale może też być cukier puder, proszek do prania, proszek do pieczenia, sproszkowany gips, a nawet lekarstwa! Do uzyskania absolutnej pewności trzeba by pobrać próbki i zbadać je w laboratorium!
- No to je pobierzcie - rozzłościł się Kubiak.
- Proszę nie krzyczeć na mundur! Już je pobraliśmy.
- To kiedy będą wyniki?
- Hm... - zamyślił się oficer. - Jesteśmy w znaku skorpiona... Wkrótce pełnia Księżyca... Ene due... Tak gdzieś za sześć miesięcy.
- Tak długo?! - wyraził swoje rozczarowanie Kubiak. - Może panowie badają je w NFZ i prywatnie byłoby szybciej?
- Gdzie są te próbki? - zadał pytanie tata Łukaszka.
- No... Te sześć miesięcy to tak orientacyjnie podałem... - bąknął oficer. - Najpierw musimy je dostać...
- Gdzie są te próbki? - teraz z kolei zadał to pytanie Kubiak.
- No... - oficer poluzował palcem kołnierz munduru. - Tam, gdzie je pobraliśmy... W garażu syna senatora...
- Co???!!!
- Ale proszę się nie denerwować, prokurator osobiście ręczył, że nic im się nie stanie!!! - oficer chwycił nerwowo za słuchawkę telefonu stojącego na biurku. - Panie prokuratorze... Tak, to ja. Może pan do mnie zajrzeć? Tak, to bardzo pilne. Tak, jest ten facet. Dziękuję.
Po minucie do pokoju wszedł prokurator.
- Ja słyszałem, że te próbki... - zaczął Kubiak, ale prokurator uciszył go skinieniem dłoni i zasiadł koło biurka oficera.
- Czytałem pana zeznanie wstępne i ostrzegam, że za składanie fałszywych zeznań grożą sankcje - odezwał się bez przywitania prokurator.
- Jakie fałszywe?! - oburzył się Kubiak.
- Dajcie model - westchnął prokurator i oficer wyjął z szuflady model samochodu. - Zeznał pan, że przejechał pana samochód, tak?
- No tak!
- Cały samochód pana przejechał? - spytał z ironią prokurator. - Nie ma poza tym czegoś takiego jak "samochód".
- To czym ja przyjechałem? - nie wytrzymał tata Łukaszka.
- Proszę panów, co to jest? - i prokurator wziąwszy do ręki modela auta wskazał przednią szybę.
- Samochód - odpowiedzieli zgodnie tata Łukaszka i Kubiak.
- Źle - westchnął prokurator i zdemontował szybę z modelu. Podniósł ją w górę i zapytał:
- Co to jest?
- Szyba.
- A teraz? - prokurator włożył szybę na miejsce i pokazał ją palcem.
- Samochód - odparł Kubiak.
- Szyba - odparł tata Łukaszka, który zaczął już rozumieć.
- Bardzo dobrze - prokurator kiwnął głową tacie Łukaszka i pokazał karoserię. - Uczymy się dalej. To, co to jest?
- Blacha.
- A to? - prokurator pokazał oponę.
- Guma.
- To dlaczego zeznał pan, ze przejechał pana samochód? - rozłożył ręce prokurator. - Przecież przejechała pana guma.
Tata Łukaszka i oficer wydali dziwne dźwięki i zasłonili dyskretnie twarze.
- No, niechże więc pan się namyśli i zapraszamy ponownie za jakiś czas... - zakończył prokurator.
- A czemu nie dziś? - chciał wiedzieć oficer.
- Bo dziś musimy zaraz jechać. Mamy nową, niezwykle pilną sprawę. Samobójstwo!
Powiało grozą i osmozą.
- proszę sobie wyobrazić, że w nocy pewien obywatel postanowił pojechać sobie do lasu nad rzekę, postrzelać - kontynuował prokurator. - I proszę sobie wyobrazić jego zdumienie, gdy po oddaniu strzału w kierunku drzewa ujrzał, że zza krzaków wyłonił się jakiś facet i rzucił się na kulę! Przyjął ją na własne ciało! O, tu - prokurator pokazał potylicę. - Z drugim strzałem tak samo! Gdzie ten nasz obywatel by nie strzelił, to tamten zabiegał drogę pociskom! I tak osiem razy!!
- Hm... - zastanowił się tata Łukaszka. - Z czego pan wnioskuje, że to samobójstwo?
- No właśnie! - poparł go oficer. - Przecież dziś nie sobota!

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930