Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
378 postów 701 komentarzy

Świat za pięć lat

Marcin B. Brixen - Poznaniak. Inżynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić!

Jednostka elitarna, część 3, ostatnia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pan w mundurze zaprosił cała wycieczkę do specjalnej sali treningowej. Tam, na specjalnych matach miał się odbyć pojedynek.

Pan w mundurze zaprosił cała wycieczkę do specjalnej sali treningowej. Tam, na specjalnych matach miał się odbyć pojedynek. Szósta a wraz z panią pedagog zasiadła w kucki pod jedną ścianą, a pod drugą - kursanci w kimonach i ich instruktorzy. Na środku stanął pan w mundurze, który krótko naradzał się z szefem instruktorów.
- Kogo damy...? Nie no, bez przesady... Przecież to tylko dziecko... Chodź no tu chłopcze!
Łukaszek ani drgnął.
- Chłopczyku!!
- No idź, pan cię woła - syknęła pani pedagog.
- On woła jakiegoś chłopczyka - oświadczył ze spokojem Łukaszek.
Kursanci zafalowali nerwowo, pan w mundurze poszeptał z szefem instruktorów i zawołał:
- Łukasz!
- Moment! - odparł ze spokojem Łukaszek, wstał, wyciszył telefon i powolnym krokiem skierował się do środka sali. Szef instruktorów spojrzał na niego bystro i zawołał:
- A ja poproszę do siebie profesora reżysera!
- No co pan?! - zdziwił się pan w mundurze. - Taki silny zawodnik? Przecież...
- Tak trzeba - szepnął szef instruktorów. Wiekowy profesor reżyser podszedł do nich z trudem i spojrzał na Łukaszka.
- O, chłopczyk! Ale mały! Chodzisz pewno do szkoły, co? To dobrze masz. Ja w twoim wieku to musiałem pracować! Powinieneś codziennie dziękować za to oficjalnym czynnikom państwowym! 
- A ja, jak będę w pana wieku to już mnie nie będzie - oznajmił ze smutkiem Łukaszek.
- E? Czemu?  -spytał skonsternowany profesor reżyser.
- Bo mówili wczoraj w telewizji, że nie będzie emerytur. I wszyscy młodo umrą z głodu, albo będzie kanibalizm...
- To jest kłamstwo! To są bzdury! - podniósł głos profesor reżyser, a na policzkach wystąpiły mu szkarłatne plamy. - W jakiej to było telewizji?
- A to robi jakąś różnicę? - spytał niewinnie Łukaszek.
- Oczywiście!
- W telewizji "Wieczność"...
- Ha! Widziałem! Banda oszołomów!
- A nie, pomyliło mi się! To była Najlepsza TV!
- E... Hm... Tego... No może przesadzili z tym kanibalizmem, ale jakaś dieta, myślę, mogłaby wchodzić w rachubę - improwizował rozpaczliwie profesor reżyser. - Nadmierny konsumpcjonizm...
- I powiedzieli jeszcze, że to wszystko przez tego polityka, co jest w opozycji - kontynuował Łukaszek. - Psze pana, a kiedy on wreszcie odejdzie z opozycji?
Profesor posiniał i już zbierał w sobie ślinę do merytorycznej riposty, gdy szef instruktorów przerwał mu głośnym, nerwowym, nienaturalnym śmiechem:
- Chachacha!! Tośmy sobie pożartowali, chachacha!! To była taka, no... Rozgrzewka!! Chachacha!!
- Rozgrzewka? - spytał zawiedziony Łukaszek. - A ja myślałem...
- Tak, rozgrzewka!! Chachacha!! - pan w mundurze śmiał się równie głośno z równym niepokojem w oczach. - To co? Chyba wybierzemy Łukaszkowi jakiegoś godnego mu przeciwnika?!! Chachacha!!
- Wybierzecie? A ja myślałem...
- Dam radę! - profesor reżyser zacisnął pięści. - Dajcie mi tylko szansę!
- To zróbmy tak: walczymy do trzech przegranych - zaasekurował się jeszcze szef instruktorów. - Zaczynajcie!
Profesor reżyser zaatakował. Obrzucił Łukaszka stekiem wyzwisk i śliną.
- Ty, mały... Szacunku za grosz... Gówniarz... Faszysta... Przymusowa reedukacja... Za karę odcięcie od internetu... Pewnikiem katolik... Tacy najgorsi... A rodzice i dziadkowie... I co, jak mi poszło? - profesor reżyser z błagalnym wyrazem twarzy szukał potwierdzenia w oczach szefa instruktorów.
- Kiepsko - odezwał się zamiast niego Łukaszek. - Jak ja się leję z chłopakami i wiem, że wygrywam, to nie muszę się pytać innych czy wygrałem!
Pan w mundurze zasłonił sobie oczy jedną ręką, a drugą odesłał profesora reżysera pod ścianę.
- Myślę, panie reżyserze, że powinien pan wrócić do kręcenia filmów i opuścić nasz ośrodek...
- Nie...! - kompletnie załamany starzec wyszedł z sali. Szósta a przyjęła wygraną Łukaszka radosnym wyciem.
- No cóż, trafiło się ślepej kurze ziarnko - rzucił pobladły szef instruktorów. - Poproszę do mnie pana docenta eksperta!
Podszedł do nich elegancki pan z brodą i w eleganckich okularach. Ukłonił się nieznacznie.
- Znam siedemnaście jeżyków, czternaście razy byłem ministrem - rzucił od niechcenia.
- Łaaaał... - przeleciało po kursantach,
- A ja przedwczoraj strzeliłem gola z przewrotki - pochwalił się Łukaszek.
- To było na treningu - wyskoczył jak zwykle niepytany okularnik z trzeciej ławki. - Poza tym to nie była taka czysta przewrotka, raczej wywrotka...
- Ale strzelił - poparł Łukaszka Gruby Maciek.
- Pytaj o co chcesz chłopcze - rzekł z wyższością docent ekspert. - Wszystko wiem. Na wszystko odpowiem.
- Gdzie pan teraz pracuje?
Docenta eksperta zamurowało.
- To znaczy? - spytał ostrożnie.
- No, nie rozumie pan? Mój stary codziennie chodzi do roboty. A pan? Gdzie? U kogo pan zarabia?
Docent ekspert zaczął się cofać i w panice rzucać oczami.
- Przecież mu nie powiem, że pracuję w fundacji "Musicie Załatwić Nasze Interesy" - bąknął w stronę szefa instruktorów.
Szósta a znów zawyła triumfalnie.
- Ja je*ię - jęknął szef i odesłał kursanta pod ścianę. A pod ścianą zaczął się ruch. Kursanci zaczęli skandować: "Nic się nie stało, elity, nic się nie stało" i "gramy o honor!".
- O! - zawołał Gruby Maciek. - Poznaję jednego z nich! Były piłkarz!
- Gramy o wszystko - oświadczył z wściekłością szef instruktorów. – Kto teraz wygra, wszystko wygra! Dawać mi tu porucznik redaktor!
Momentalnie zapadła cisza. W grupie kursantów wstała jedna pani i zbliżyła się do Łukaszka.
- My, elity, mamy nie tylko pokazywać świat, ale przede wszystkim go tłumaczyć - powiedziała niskim głosem. - Wieść.
- Właśnie, więc ja...
- Wytyczać horyzonty - przerwała Łukaszkowi porucznik redaktor.
- Mam pytanie...
- Wskazywać kierunki.
- ...chodzi mi o...
- Mówić kto dobry a kto nie.
- ...mojego kuzyna.
- Kuzyna?
- No tak. Czy warto się z nim kumplować, czy nie.
- A co robi twój kuzyn?
- Nic.
- To warto. Młody, pewno z miasta.
- Stał ostatnio całą niedzielę pod kościołem.
- O, to moher! Nie warto!
- I rozdawał ulotki.
- A nie, warto. Odważny, młody człowiek.
- Nawołujące, by się nawrócić.
- Moher! Nie warto!
- I się z nich naśmiewał.
- Inteligentny, sympatyczny młodzieniec! Warto!
I tak pani porucznik redaktor co chwila wyrażała coraz to inną opinię, aż w końcu zachrypła i się poddała.
- Szacunek chłopcze - szef instruktorów uścisnął prawicę Łukaszka. - Nie chciałbyś tu wykładać?
- Co pan! Po moim trupie! - krzyczała pani pedagog. - Najpierw musi się podciągnąć z matematyki!
- Genialna taktyka - nie mógł wyjść z podziwu pan w mundurze. - Kto cię szkolił? GI Joe? Navy Seals? CIA? GRU?
- Nie, ja sam. Codziennie tak robię w jajo swoją starą...

KOMENTARZE

  • :)
    Dzięki :)
    Pozdrowienia
  • ;-D
    To prawdziwa historia, tak było.

    Popłakałem się.

    G.F.
  • GI Joe? Navy Seals? CIA? GRU?
    * * *
    - Inteligentny, sympatyczny młodzieniec!
    — Warto!
    — Nie warto!

    Jak widać, nasz ulubiony Łukaszek ma spory wybór pracowawców w przyszłości: GI Joe, Navy Seals, CIA, GRU.

    Co — mimo wszystko — jednak nie grozi temu szefowi instruktorów...

    Dawno się tak nie uśmiałem...

    Dzięki...

    :-)
  • Elity... ;)
    A z drugiej strony, jak już się trochę przestałem śmiać, to sobie pomyślałem, że to w sumie smutne, że te "elity" takie... No, ale potem sobie pomyślałem - że przecież nie w całości...
  • O rety ;)
    Jeden sympatyczny szczegół umknął mi w pierwszej chwili... Ja co prawda nie znam siedemnastu jeżyków, ale kiedyś poznałem, a nawet pogłaskałem jednego jeżyka ;) A innym razem jeszcze innego, to się liczy jako dwa :)
  • @autor
    Nr 1 i 3 zidentyfikowałem łatwo, ale kim u licha jest docent-ekspert, 14-krotny minister?
  • @Anderson
    Proszę :)
  • @Goldfinger
    A ja, jaką miałem radochę przy pisaniu :)
  • @Andy-aandy
    Proszę :)
  • @Ciemnogrodzianin
    Taki elity nie są też wieczne...
  • @Ciemnogrodzianin
    No, tak, miały być języki :)))))
  • @eryk
    Hm, nr 1 jest właśnie kompilacją dwóch osób, bo pewien reżyser nie jest profesorem, a pewien profesor - reżyserem.
    Nr 2 to też taki zlepek iluś osób.
    Za to nr 3 jest tak charakterystyczny...
  • @Marcin B. Brixen
    taa... a czy kolejny odcinek będzie równie dobry? czekamy...
    Pozdrawiam.
  • @Marcin B. Brixen
    Olśniła mnie myśl pełna mądrości... Mianowicie, że Wiodący Tytuł Prasowy ma niesamowicie pozytywny wpływ na społeczeństwo - albowiem skutkiem ubocznym jego istnienia jest kształtowanie się elity ;)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31