Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
378 postów 701 komentarzy

Świat za pięć lat

Marcin B. Brixen - Poznaniak. Inżynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić!

Męczennicy reżimu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Lekcja wychowawcza trwała już w najlepsze, gdy otworzyły się drzwi i wszedł Łukaszek. - Jest dwadzieścia po ósmej - zauważyła cierpko pani pedagog.

Lekcja wychowawcza trwała już w najlepsze, gdy otworzyły się drzwi i wszedł Łukaszek.
- Jest dwadzieścia po ósmej - zauważyła cierpko pani pedagog.
- Nie mogłem wcześniej - rozłożył ręce Łukaszek i siadł w ławce po czym wskazał na panią stojącą obok pani pedagog i szepnął do Grubego Maćka:
- Ty, kto to jest?
- Reprezentuję Stowarzyszenie "Męczennicy Systemu" - powiedziała pani. - Mówiłam właśnie...
- Najpierw to ja muszę mu wpisać naganę - przerwała jej słodko pani pedagog. - Za spóźnienie...
- Ale ja mam usprawiedliwienie.
- Napisane przez kogo? Przez rodziców? - prychnęła pani pedagog.
- Nie. Przez policję.
- Przez policję??? - zdumiała się pani pedagog. - Pokaż no!
- Nie wypuszczali nikogo więc jeden mi napisał takie coś - wyjaśniał Łukaszek podając pani pedagog papier.
- Jak to: policja nie wypuszczała? Chyba nie wpuszczała - włączyła się pani stowarzyszona.
- Nie wypuszczali - upierał się Łukaszek. - Z bloku. Bo policja zrobiła nalot. Łapali kogoś.
- Łapali... - pani stowarzyszona zbladła. - Ależ o tym właśnie mówiliśmy! Przyszli o szóstej rano, tak?!
- Chyba tak...
- Wpadli znienacka do mieszkania, tak?!
- Nie widziałem, ale chyba tak...
- I telewizja była, tak?!
- Nie, ale był ktoś z prasy, bo zdjęcia robił...
- To oni!!! - zagrzmiała pani stowarzyszona i rozłożyła ręce. - Siepacze!!! Sługusy reżimu!!! Oprawcy systemu!!! Ludzie... Nie, to nie są ludzie!!! Oni mają na rękach krew Blibary-Bady!!! C Chłopcze! - zwróciła się do Łukaszka. - Czy oni jeszcze tam są?!
- Jak odchodziłem to samochody jeszcze stały.
- Biegnę na ratunek zanim go zabiją podstępnie w łazience! - i pani stowarzyszona wybiegła z klasy. Wróciła po chwili trąc dłonią czoło.
- Zapomniałam spytać o adres.
Łukaszek podał jej adres, a pani chciała wiedzieć jeszcze kogo zatrzymali.
- A jakiegoś takiego faceta.
- Za co?
- Niby dlatego, że był w Bydgoszczy,
- Ha! Nędzny pretekst... - i pani stowarzyszona zniknęła za drzwiami. Wróciła znowu po kilkunastu sekundach.
- Jeździł do Bydgoszczy? - spytała pani stowarzyszona patrząc na Łukaszka. - Czy on aby nie kibic?
- Kibic - potwierdził Łukaszek.
- Ha! No, to wszystko jasne! Kibiców można!! Taką swołocz to trzeba spędzić na stadion, rozstrzelać i zalać betonem!!! Z czubem!!! Przecież ci ludzie... Nie, to nie są ludzie!!! Schodzą się całymi grupami, piosenki śpiewają, banery wieszają treści dowolnej, jątrzą, obrażają i demolują stadiony z takim trudem wznoszone!!!
- Ale proszę pani - wtrącił się Łukaszek. - Jak stałem i czekałem aż policja nas wypuści z bloku, to ktoś już miał kupiony dzisiejszy "Wiodący Tytuł Prasowy"!
- I co z tego?!
- No i w nim było napisane, że kibice jednak są w porzo!
Zapadło niezręczne milczenie.
- Nie widziałam dzisiejszego "Wiodącego Tytułu Prasowego"... - bąknęła pani stowarzyszona i zaczęła skubać kołnierzyk.
- Właściwie... Ja osobiście nigdy nie miałam nic do kibiców - oświadczyła pani pedagog.
- No ja w zasadzie też... - wystękała pani stowarzyszona.
- Żartowałem z tą gazetą - rzucił ciepło Łukaszek.
To, co się potem działo, trudno opisać.

KOMENTARZE

  • @Marcin B. Brixen
    Konstruktywna krytyka, ot co! Jak zwykle!
    Pozdrawiam.
  • @orlandofurioso
    Dziękuję :)
  • @autor
    Już od jakiegoś czasu podejrzewałem Łukaszka o tego typu niecne knowania ;)
  • Nooo,
    z tego, jakumtam, Łukaszka, to niezły pisior, proszę kolegi. Ani się obejrzeć, a wyrośnie z niego jaki faszysta! A słyszałem, że i w Warszawie potrafi narozrabiać (ci co byli wczoraj na Krakowskim i uważnie obserwowali, wiedzą o co chodzi):

    "Piąta a ziewała z rozpaczą, słuchając o wyzwalaniu świata przez bohaterskich żołnierzy Stalina. Spóźniona wiosna rozwijała nad Polską wyż ukraiński, więc gdy nagle Pani pedagog wkroczyła zamaszyście do piątej a, okularnik z trzeciej ławki jęknął szarpnięty równie niespodziewanym, co zachwycającym widokiem jej wspaniałych darów natury przelewających się rozchylonym w dekolcie wzorzystej bluzki.
    -- Uczniowie! Jutro wycieczka do Warszawy -- zakrzyknęła gromko pani pedagog, przywodząc na myśl zaskoczonemu panu od historii znaną z zamierzchłych dziejów działaczkę niepodległościową Wasię Wandzilewską -- w ramach Wiedzy o Społeczeństwie jedziemy wspierać proeuropejską inicjatywę antyfaszystowską Plaskota Jaliniusza
    -- Hurra!!! -- zawył Gruby Maciek niczym sowiecka piechota nacierająca na prawie nienaruszoną gorzelnię, ale chwyt dwupalczasty za pejsa, założony z zadziwiającym profesjonalizmem przez panią pedagog kazał mu zamilknąć równie szybko, jak czerwonoarmistom zalec w kartoflach pod ogniem niemie... nazistowski cekaemów.
    -- Aua -- jęknął i poddał się bez walki.
    -- Cisza!!! -- ryknęła pani pedagog -- Bo was zniszczę...

    Następnego dnia cała klasa kroczyła z fantazją Traktem Królewskim, zmierzając za panią pedagog do centrum zainteresowania gęstniejącego tłumu. Stał tam biały namiot z wielobarwnymi napisami, pod namiotem zaś stłoczyła się niepewnie grupka małolatów z namalowanymi na łopatach do odśnieżania napisami "Precz z kaczyzmem-macierewizmem!", "Kszyrze do kościołuf" i "Rzondamy referendum am Schleschien!". Przed namiotem stał chudy osobnik o bardzo inteligenckich rysach i falujących włosach. Trzymając w ręce różowy mikrofon o niepokojąco silikonowym wyglądzie, wykrzykiwał żądania delegalizacji faszystowsko-katolickich podpalaczy pokoju, legalizacji kokainy w ilościach na użytek własny i rodziny oraz finansowania przez NFZ aborcji płodów do osiemnastego roku życia. Chudego osobnika o falujących włosach wspierał ryk muzyki dobiegającej z ustawionych opodal głośników, w dużej mierze zresztą zagłuszając jego słowa. Nie wyglądało jednak na to, by mu to przeszkadzało.
    Wokół namiotu przelewał się tłum ludzi z biało-czerwonymi flagami, mijając obojętnie otaczających go mundurowych z długimi czarnymi pałkami, tarczami i kaskami zakrywającymi twarze.
    Pani pedagog nieco speszona podeszła do jednego z nich i z zadziwiającą niepewnością zagaiła:
    -- Towarzyszu sierżancie, proszę nas przepuścić, zamierzam przeprowadzić terenową lekcję wychowania antyfaszystowskiego.
    -- Nie było rozkazu!
    -- Ale ja mam pozwolenie od samej prezydentki Kujawiak-Grom! Proszę, oto ono...
    -- Taaak, ale brakuje znaczków skarbowych za 175 euro -- zauważył mundurowy. A my musimy przestrzegać przepisów!
    Pani pedagog nie była przygotowana na taki zwrot akcji, ale pewnie by coś wymyśliła, gdyby opodal nie wybuchło nagle piekielne zamieszanie, które wytrąciło na chwilę z transu nawet osobnika o falujących włosach. Sierżant dźgnięty ostrogą odruchów wypracowanych na szkoleniach i treningach odepchnął panią pedagog i wyrywając pałkę skoczył naprzód. Pani pedagog odczuła niespodziewaną urazę ideologiczną, ale tknięta złym przeczuciem podążyła za mundurowym. Kilka kroków dalej dziesięciu funkcjonariuszy otaczało trójkę małolatów, z których jeden (w okularach) trząsł się ze strachu, drugi, czerwony i sapiący zaciskał pięści i spoglądał spode łba na mundurowych, trzeci zaś stał spokojnie z rękoma założonymi na plecy i miną pokerzysty.
    -- To moje dzieci! -- zawołała wysokim głosem pani pedagog prosto do ucha sierżanta, co sprawiło, że podskoczył nerwowo i stracił cenną inicjatywę --To znaczy... chciałam powiedzieć - moi uczniowie!
    Mundurowi otworzyli usta, ale pani pedagog była już rozpędzona -- Hiobowski! Natychmiast wyjaśnij co zbroiłeś!!! Znowu przynosisz wstyd naszej szkole i znowu przez ciebie ominie nas nagroda Wiodącego Tytułu Prasowego "Za zasługi dla edukacji europejskiej"!!! Ja cię zniszczę!!!
    Tym razem mundurowi spojrzeli na chłopców z niejaką dozą współczucia.
    -- Ale ja tylko chciałem zapytać... -- zaczął Łukaszek, ale przerwał mu okularnik z trzeciej ławki -- Bo oni mają takie dziwne mundury i żeśmy podeszli żeby zapytać... -- zaczął, ale Gruby Maciek zdołał się nieco odpowietrzyć i wychrypiał basem -- No! Takie piaskowo-oliwkowe, w plamy i łaty...
    Do akcji wreszcie wkroczył sierżant -- Milczeć! Odzywać się pojedynczo po zadaniu pytania! Posterunkowy Romel - złożyć meldunek!
    -- Panie sierżancie, musieliśmy zatrzymać tych gówniarzy, bo podeszli i ten cwany popatrzył na nasze nowe mundury i zapytał, czy NATO zamierza poradzić sobie z kaczystami siłami Afrika Korps!
  • @Ciemnogrodzianin
    Tam w ogóle wszyscy cały czas coś knują...
  • @tipsi
    No proszę, zaczyna się tworzyć fanfiction :) Pięknie
  • @Marcin B. Brixen
    Przedwczoraj przed Pałacem zauważyłem policjantów w nowych letnich mundurach - żeby nie bejsbolówki, to wypisz-wymaluj Afrika Korps. Od razu sobie pomyślałem, że Łukaszek nie wahałby się podejść i szczerze zapytać... ;)
  • @tipsi
    świetne...

    tuskowe, antypolskie siły odtworzonego Afrika Korps w działaniu...

    *
  • @tipsi
    Obawiam się, że niektórzy mogliby nie wiedzieć co to Afrika Korps Przy obecnym poziomie edukacji...
  • @Marcin B. Brixen
    Nooo, taka kapela, nie? Chyba heavy-metalowa... Liderem był jakiś Rumpel, czy Ramol albo jakoś tak. Ich ostatni kawałek to bodaj "Mount and Go, Mary".
  • :D
    dobre, nawet bardzo. Tipsi tez...
  • @Baba Looka
    Dzięki, ale kudy mnie tam do Mistrza Marcina :)
  • @tipsi - O ja pierniczę!!!!
    Nosz to jest dyskusja!!:) (A jakie w niej spostrzeżenia... Gratuluję trafności.)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31